Po stłuczce lepiej tego nie mówić. Prawniczka ostrzega kierowców

Dodano:
Auto po wypadku Źródło: Unsplash / Josh Sonnenberg
Emocje po kolizji mogą słono kosztować. Ekspertka zdradza, jakich słów unikać i o czym pamiętać jeszcze na miejscu zdarzenia.

Choć po stłuczce najważniejsze wydaje się zabezpieczenie miejsca zdarzenia i sprawdzenie uszkodzeń samochodu, równie istotne jest to, co kierowca mówi w pierwszych minutach po kolizji. W stresie wiele osób odruchowo przeprasza lub tłumaczy swoje zachowanie, nie zdając sobie sprawy, że takie wypowiedzi mogą później zostać wykorzystane podczas likwidacji szkody.

Jak podkreśla prawniczka Magdalena Bukowska i podkasterka, znana jako Legalna Reporterka, emocje bywają najgorszym doradcą, a nagranie z telefonu lub wideorejestratora może mieć znaczenie dla ubezpieczyciela.

Emocje po kolizji mogą działać na niekorzyść

Pierwsze chwile po zdarzeniu drogowym to zwykle chaos i silny stres. Ekspertka przypomina jednak, że właśnie wtedy warto zachować zimną krew i nie przesądzać o swojej odpowiedzialności.

– Wiemy bardzo dobrze, że w takiej sytuacji jesteśmy w stresie. Wyskakujemy z auta i mówimy różne rzeczy. Pamiętajmy jednak, że druga strona może nas nagrywać, bo ma np. wideorejestrator – zauważa Magdalena Bukowska.

Jeszcze większym błędem jest wypowiadanie zdań, które mogą zostać odebrane jako przyznanie się do winy.

– Nigdy, przenigdy nie należy mówić: „Przepraszam, to moja wina”, „Jechałam za szybko”, „Oślepiło mnie słońce”, „Nie zauważyłam twojego auta” lub podobnych rzeczy, które od razu robią z nas winnych. Taki nagrany materiał, gdy zostanie przesłany do ubezpieczyciela, może nas pozbawić bardzo dużych pieniędzy – ostrzega prawniczka.

Co powiedzieć zamiast przeprosin?

Zdaniem ekspertki zdecydowanie lepiej zachować neutralność i poczekać, aż okoliczności zdarzenia zostaną dokładnie wyjaśnione. W rozmowie z drugim kierowcą warto używać spokojnych, niewartościujących sformułowań.

– Trzeba używać bezpiecznych sformułowań, na przykład: „Nie wiem, co się stało”, „Jechałam bezpiecznie” albo „Jestem teraz w stresie, ale ustalimy, kto zawinił” – tłumaczy podkasterka.

Równie ważne jest odpowiednie zabezpieczenie dowodów. Na miejscu kolizji warto:

  • wykonać zdjęcia uszkodzeń i miejsca zdarzenia,
  • spisać dane obu kierowców oraz numery polis OC,
  • zanotować dane świadków, jeśli byli obecni,
  • sprawdzić ważność ubezpieczenia sprawcy.

Jeżeli nikt nie odniósł obrażeń, a uczestnicy zgadzają się co do przebiegu zdarzenia, zwykle wystarczy poprawnie sporządzone oświadczenie sprawcy. Policję należy wezwać przede wszystkim wtedy, gdy są wątpliwości co do winy, ktoś został ranny lub istnieje podejrzenie, że jeden z kierowców prowadził pod wpływem alkoholu.

Trzeba zachować spokój

Nawet prawidłowo zgłoszona szkoda nie oznacza, że ubezpieczyciel zawsze wypłaci pełną kwotę. Kierowcy mają prawo kwestionować zaniżoną wycenę i domagać się ponownego rozpatrzenia sprawy. W razie potrzeby mogą złożyć reklamację, przedstawić dodatkowe dowody, a nawet skierować sprawę do sądu.

– Te pierwsze minuty po zdarzeniu są kluczowe dla późniejszego dochodzenia swoich praw od ubezpieczyciela – podkreśla Bukowska.

Prawniczka przypomina również, że po stłuczce warto zachować spokój, dokładnie dokumentować przebieg zdarzenia i nie podpisywać dokumentów, których treści nie rozumiemy. Czasem jedno nieprzemyślane zdanie może mieć znacznie większe konsekwencje niż samo uszkodzenie samochodu.

Źródło: Infotuba.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...